Apartheid, jego upadek oraz czasy nowego porządku oczami zwykłych i niezwykłych ludzi z róznych stron barykad, połączonych jedynie, wydawałoby się, miejscem zamieszkania - miasteczkiem Ventersdorp. Książkowo i myślami znów powracam do Afryki, do kontynentu początku. I znów - z Wojciechem Jagielskim. Czytałam już "Trębacza z Tembisy (...)", więc z tym większym entuzjazmem zabrałam się za "Wypalanie traw" wiedząc, że mogę spodziewać się reportażu o pięknej narracyjnej opowieści. I się nie zawiodłam. Historia toczy się wokół Vendersdorpu, położonego na równinach Tranwalu, idealnie odzwierciedlającego duszę przemian zachodzących w kraju ostatnimi laty. Miasteczko zasłynęło (raczej złą sławą) dzięki postaci Eugène Terre’Blanche'a , skrajnie prawicowego przywódcy Burów, białego plemienia Afryki, jak się sami nazywają. Polityk stał na czele Afrykanerskiego Ruchu Oporu , wywołał niemalże wojnę domową, chcąc utworzyć autonomiczne państwo, gdzie jego...